Celtiku pikowanie w dół
Kibice Celtiku są załamani. Takiego sezonu dawno nie było. Ich ulubieńcy odpadli z Ligi Europy, a w lidze szkockiej mają dużą stratę do prowadzących Rangersów. W międzyczasie Tony Mowbray dokonuje iście szaleńczych zakupów. Czy Celtic aby na pewno podąża w słusznym kierunku?
Kamara, Braafheid, Keane… To nie są nazwiska anonimowe. Ci piłkarze trafili na Celtic Park odpowiednio z Fulham, Bayernu Monachium i Tottenhamu. Ale to tylko trzy najgłośniejsze nazwiska. Drużynę wzmocniło ponad dziesięciu graczy. I to w trakcie sezonu! Tony Mowbray postanowił całkowicie przemeblować, jego zdaniem wypaloną, drużynę. Szkoci tym razem stawiają na obcokrajowców. O ile wcześniej o sile drużyny decydowali gracze rodzimi jak Stephen McManus lub silnie związani z klubem jak McDonald, to teraz karty mają rozdawać Chińczyk z Koreańczykiem (czyżby tęsknota za Nakamurą?). Czy taki piłkarski kosmopolityzm zda egzamin?
Na razie widać, że operacja na żywym organizmie nie przynosi efektów. Co prawda z Ligi Europy odpadł jeszcze stary garnitur graczy Celtiku, to nowy z Keanem i Braafheidem w składzie, zanotował kilka spektakularnych wtop. Na miano Flop Number 1 zasłużyła porażka ze słabiutkim Kilmarnock. Kibice Celtów nie pamiętają sytuacji, kiedy ich drużyna naszpikowana gwiazdami przegrywa ze słabeuszem, który jest równorzędnym rywalem. Kilmarnock, którego cała drużyna prawdopodobnie kosztuje tyle, ile sam Robbie Keane, dyktuje długo warunki i wygrana 1:0 to wcale nie jest zasługa świetnie dysponowanego bramkarza.
W tym kontekście warto wspomnieć o Polakach na Celtic Park. Oni uratowali się od czystki. Ale czy na długo? O ile Łukasz Załuska swojej pozycji może być pewien, a nawet może się stać jednym z graczy, którzy dokonają zmiany jakościowej w drużynie, to pozycja Artura Boruca wydaje się cokolwiek zagrożona. Kto pamięta choćby jeden mecz Celtów, w którym Boruc został The Man of the Match? Natomiast znacznie więcej spotkań zapadło kibicom w pamięci, kiedy Holy Goalie puszczał bramki z niczego. Lista pomyłek Polaka jest długa. Mimo to wciąż jego cena rynkowa jest stosunkowo wysoka. Tony Mowbray wie, że najbliższe okno transferowe to być albo nie być dla niego – jeśli teraz nie sprzeda Boruca, to już może nigdy nie uzyskać za niego przyzwoitej ceny.
Celci raczej po raz drugi z rzędu stracą mistrzostwo Szkocji. Co ciekawe, Rangers wcale nie znajdują się w olśniewającej formie i przy dobrej postawie rywala nie powinni krzywo patrzeć na pozycję wicelidera. Ale są zdecydowanie bardziej równi. A Celtowie? Przegrywają głupie mecze. Tony Mowbray znajduje usprawiedliwienie: drużyna jest przebudowywana. Jak długo jeszcze będzie szukał wymówek?
Tagi: liga angielska, liga hiszpańska, liga niemiecka, liga włoska, piłka nożna