Bilety lotnicze do Cork

Dopóki szef nie wręczył mi biletów lotniczych do Cork nie miałem pojęcia, że takie miasto w ogóle istnieje. Być może ktoś nazwie mnie ignorantem, ale jakoś nigdy nie interesowała mnie geografia. W sumie nawet dzisiaj kiedy już wróciłem nie wiele mogę powiedzieć o tym mieście. Widziałem je tylko z okna taksówki, która zawoziła mnie to do hotelu to na spotkania biznesowe. Więcej mogę powiedzieć o samej podróży samolotem. Otóż wylot do Cork miałem zaplanowany na godzinę 8:30 w niedzielny poranek. Nie powiem, że byłem z tego powodu zadowolony bo w weekend lubię pospać do południa, ale cóż było poradzić. Zapakowałem więc swoje walizki do taksówki i wyruszyłem na lotnisko. Na miejscu dowiedziałem się, że będzie kilkugodzinne opóźnienie, teraz już wiem dlaczego szef wybrał niedziele, a nie poniedziałek kiedy docelowo spotkanie miało się odbyć.

Pewnie bym nie zdążył. W samolocie zająłem swoje miejsce fotel obok mnie przez długi czas był pusty. Ten fakt akurat mnie nie martwił, tyle już słyszałem i czytałem o niesfornych pasażerach. Wyciągnąłem swojego laptopa, by troszkę popracować. Tuż przed odlotem jakaś kobieta zajęła miejsce koło mnie. Byłem tak zajęty, że nawet na nią nie spojrzałem, odpowiedziałem tylko zdawkowo dzień dobry. Dopiero w momencie kiedy bezskutecznie próbowała uporać się z bagażem podręcznym wzrok oderwałem od monitora. Moim oczom ukazała się przepiękne kobieta. Miała długie rude włosy, jasną cerę i smukłą figurę. W jednej chwili zapomniałem o całym świecie. Dodam, że wtedy nie byłem żonaty. Na jej palcu również nie zauważyłem pierścionka. Pomogłem jej uporać się z bagażem.

Po czym usiadła obok mnie z książką w ręku, nie widziałem okładki, ale przeczytawszy fragment na otwartej stronie, rozpoznałem że to moja ulubiona książka o małym czarodzieju. Początkowo byłem zdziwiony, osoby w takim wieku raczej nie chwytają po tego typu książki. Ja sam wielokrotnie zostałem za to wyśmiany przez moje byłe dziewczyny, że to książka dla dzieci. Zebrałem się w sobie i postanowiłem zagadać. Początkowo widziałem zdziwienie na jej twarzy ale szybko znaleźliśmy nić porozumienia, przegadaliśmy całą drogę. Przyloty do Cork i wyloty z Cork były trochę opóźnione, jednak mimo wszystko całe popołudnie miałem wolne, zaprosiłem więc swoją nową znajomą na kawę, niestety ona też przyjechała w sprawach biznesowych i nie miała na to czasu, wymieniliśmy się jednak wizytówkami i obiecaliśmy spotkać po powrocie do Polski. Całe popołudnie przeleżałem w hotelu pracując i rozmyślając o niej. Nigdy nie spodziewałem się że lot do Cork może tak odmienić moje życie. Faktycznie po przylocie z Cork spotkaliśmy się, dzisiaj jest już moją żoną.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena: 5.0/5 (18 głosów)
VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0 (z 0 głosów)